
Skania · tom samodzielny
Nej, tack
okładka koncepcyjna — wydanie oficjalne otrzyma własną
- Gatunek
- komedia kryminalna / noir
- Miejsce
- Skania (Szwecja) i Kopenhaga
- Objętość
- 34 rozdziały + epilog · ~128 tys. słów
- Status
- ukończona · u wydawców
Zbyszek Świnka (33 l., Wrocław) od dwóch lat mieszka w skańskiej wsi Löberöd i jest mistrzem rzeczy niedokończonych: łazienka bez drzwi od osiemnastu miesięcy, kurs szwedzkiego „od poniedziałku", cztery porzucone powieści fantasy. Jego filozofia życiowa mieści się w dwóch słowach: nej, tack. Nie, dziękuję.
Aż podczas remontu piwnicy znajduje zamurowaną torbę: paszport, zegarek, dziennik po szwedzku z 2008 roku. Powinien zadzwonić na policję. Wsuwa torbę pod łóżko — i tak zaczyna się śledztwo, którego nikt nie zamawiał, prowadzone siłami polskiej diaspory, jednej bezlitośnie rzeczowej duńskiej dziennikarki i sąsiada, który przynosi cynamonki odrobinę zbyt często.
To skandynawski kryminał przełamany polską ironią: najpierw śmiejesz się z plotek u Bożeny i akwarium szwedzkiej prowincji, a potem humor gaśnie do roli wentyla — bo pod podłogą tej opowieści naprawdę leży ciało. I pytanie, kiedy „nie, dziękuję" przestaje być tarczą, a staje się winą.
Dlaczego Szwecja
Pisane z natury
Mieszkam w Skanii, więc topografia jest prawdziwa: Löberöd, Malmö, Lund, Möllevången, polskie sklepy, fika o dziesiątej i o trzeciej, E22 zakorkowana od Hurvy do zjazdu na Lund. Szwedzki pojawia się w książce tak, jak w życiu imigranta — jako kolor i jako bariera, nigdy jako popis.
To książka o doświadczeniu emigracji bez sentymentów i bez karykatury: o życiu w dwóch językach, z których żadnego nie używa się do końca.
Inny rejestr
Kontrast zamierzony
Po mrocznej fantasy to zmiana biegów — celowa. Czytelnicy Backmana, Nesbø czy Miłoszewskiego znajdą tu znajome klimaty, ale z perspektywą, której skandynawski kryminał zwykle nie ma: obcego, który patrzy na Szwecję od środka i z zewnątrz jednocześnie.
A dla czytelników moich fantasy: tak, halucynacje Zbyszka mają swoje trzy zdania na temat. Bylica, Gromek i Filon — chór grecki z porzuconych powieści — komentują jego życie z wnętrza głowy. Do czasu, aż zastąpi ich ktoś z prawdziwego śledztwa.